Możecie wierzyć lub nie, ale jesteśmy już w podróży od ponad dwóch tygodni. Dlatego też postanowiliśmy, że dzisiejszy dzień poświęcimy na nicnierobienie, by pozwolić nabrać styranym szłapom świeżości. W tym celu zaopatrzyliśmy się wczoraj w produkty, które posłużyły za dzisiejsze śniadanie, to znaczy jajka, makaron typu glass noodle i coś w rodzaju wietnamskich gołąbków. Do tego kawa i radość, że nie trzeba szukać jedzenia na mieście w trakcie deszczu.
Po śniadaniu posiedzieliśmy trochę w pokoju, licząc na to, że przestanie lać. W międzyczasie okazało się, że moja myszka dokonała żywota, więc stwierdziłem, że warto byłoby kupić nową. Po krótkim poszukiwaniu sklepu komputerowego w okolicy ruszyliśmy w drogę. Daleko nie było, bo jakieś 450 metrów. Wejście do sklepu o nazwie Bee Gaming było dosyć ukryte, ale w końcu udało się je znaleźć. Na pierwszy rzut oka był to mały kontuar ustawiony w bramie. Gdy zapytałem o możliwość zakupu gryzonia, dowiedziałem się, że muszę iść na czwarte piętro (to nasze trzecie). Ruszyliśmy więc w głąb korytarza, na końcu którego czekały na nas wąskie, kręte schody na wyższe piętra. Okazało się, że Bee Gaming to nie tyle typowy sklep komputerowy, co raczej coś w stylu kafejki internetowej/miejsca dla gamerów. Przy wielu stoiskach z komputerami siedzieli gracze zajęci rozgrywkami w League of Legends i Fifę (wiem, teraz już nie ma Fify).
W końcu dotarliśmy na wskazane piętro. Przeszliśmy przez oszklone drzwi i od razu wtopa. Sprzedawca poprosił nas o zostawienie butów przed wejściem. Sam sklep przypominał raczej wyglądem magazyn niż przestrzeń dla klientów. Ale przecież nie przyszliśmy tak podziwiać wnętrz.
Po krótkiej rozmowie (po angielsku) i prezentacji kilku modeli, zdecydowałem się na zakup. Zapłaciłem 390 tysięcy dongów (ok. 55 złotych). Myszka waży zaledwie 60 gramów i póki co działa. Właśnie z niej korzystam, pisząc tego posta.
Tak się prezentuje odpicowana myszka z naklejkami antypoślizgowymi
Mając już sprawę myszy z głowy, ruszyliśmy w stronę zielonych terenów położonych jakieś 3 kilometry dalej. Deszcz skutecznie zabijał w nas chęć dalszego spacerowania, ale nie poddawaliśmy się. Jak się okazało, słusznie. Po jakimś czasie deszcz przerodził się w mżawkę, a bywało, że nie padało w ogóle.
Za cel obraliśmy sobie coś, co na mapie wyglądało dosyć ciekawie. Zresztą zobaczcie sami.
Ciekawiło nas, co to za wysepka i co można na niej znaleźć. Okazało się, że to coś w rodzaju strefy rozrywki z płatnym wstępem. Na szczęście bilety nie były drogie, kosztowały jakieś 6 złotych za osobę. Wiedzeni ciekawością zapłaciliśmy i ruszyliśmy odkrywać tę niespodziewaną atrakcję.
Salon gier przypomniał mi wakacje spędzone w dzieciństwie nad Bałtykiem
Ta zjeżdżalnia to największa atrakcja tego miejsca
Miejsce zdawało się całkiem opustoszałe, aż dziw, że można było dostać się na jego teren
Brakuje tylko drinka, bo palemka już jest
Momentami było dosyć surrealistycznie
Po okołogodzinnym spacerze wokół tego parku rozrywki (czy jak to nazwać) postanowiliśmy ruszyć w stronę Jeziora Zachodniego, a dokładniej tej jego części, którą podobno najbardziej upodobali sobie bardzo liczni w Wietnamie ekspaci. Gdy dotarliśmy na miejsce, zauważyliśmy nie bez delikatnego przerażenia, że do pokoju mamy jeszcze dobre 4 kilometry do pokonania. Wyznaczyłem więc optymalną trasę i zaczęliśmy powoli kierować się tam, skąd przyszliśmy.
Wieżowce po drugiej stronie Jeziora Zachodniego
Tu już można poczuć magię świąt
Na kolację poszliśmy do miejsca, w którym ostatnio nie udało się zjeść, bo ktoś je całe zarezerwował.
Zjedliśmy makaron z wołowiną. Kosztował 60 tysięcy dongów za porcję (8 złotych).
Pan w tle przygotowuje naszą kolację
Po kolacji poszliśmy standardowo na zakupy. Kupiliśmy między innymi kotleciki z dodatkiem ślimaków (cha oc). Zobaczymy, o co w tym chodzi. Dzisiaj 24 tysiące kroków, odpoczynek jak ta lala.


.jpeg)
.jpeg)


Mimo kropli z nieba, dzionek super .Myszka wypasiona ,ślimaczki kupione 🤭a jedzonko apetycznie wyglądało..😍
OdpowiedzUsuńCiekawie spędzony dzień. A myszka .....niech się sprawdza w dalszej pracy 😃
OdpowiedzUsuń