24 października 2025

W Pireusie rosną grejpfruty

Wiecie już, że nocujemy przy stacji Agios Nikolaos, a stąd metro dojeżdża w niecałe pół godziny do Pireusu. Nie zastanawialiśmy się więc długo nad celem naszej dzisiejszej wycieczki i wylądowaliśmy w tym właśnie portowym mieście, znanym szerzej dzięki klubowi Olympiakos Pireus.

W Pireusie są dwie stacje metra, nasza linia kończyła bieg przy porcie, więc właśnie stamtąd zaczęliśmy zwiedzanie.


Później skierowaliśmy swe kroki w stronę centrum. Tak trafiliśmy do placu przy stacji Dimotiko Theatro. 

Stwierdziliśmy jednak, że Pireus jest mało ciekawy i że trzeba się stamtąd ewakuować :). Postanowiliśmy udać się na stację metra przy stadionie Olympiakosu, po drodze zahaczając o najwyższe wzgórze w Pireusie, na którym stoi cerkiew świętego Eliasza.


To właśnie tam zauważyliśmy drzewka z zielonymi owocami, które wpierw wzięliśmy za limonki, aplikacja Flora Incognita zidentyfikowała je jednak jako grejpfruty. I rzeczywiście, kilka metrów dalej nie mieliśmy już złudzeń. Widzimy pierwszy raz w życiu drzewa grejpfrutowe.



Tak apetyczny widok sprawił, że zgłodnieliśmy, usiedliśmy na chwilę pod stadionem Olympiakosu, rozważając potencjalne opcje. Wybór padł na restaurację Ntogaki, jakieś 10 minut piechotą od stadionu. Zamówiliśmy horiatiki i dwa souvlaki, wszystko było bardzo smaczne, a właściciel to sympatyczny gość. Przy zamawianiu jedzenia poczęstował mnie kawałkiem grillowanego świniaka.




Najedzeni wróciliśmy do Aten. Stwierdziliśmy, że pora zerknąć na Akropol, więc wysiedliśmy na stacji Thiseio i deptakiem Pawła Apostoła dotarliśmy na wzgórze Filopapusa. Nie bez przesady jest ono określane najlepszym punktem widokowym.


Później wylądowaliśmy na placu Syntagma, skąd przespacerowaliśmy się wśród rzeki ludzi na plac Monastiraki, skąd odjeżdża metro do naszej kwatery.



Co przyniesie jutro? Sami nie wiemy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz