23 października 2025

Kalimera!

Po długiej podróży z małymi przygodami we Wrocławiu, który zmylił nas nazwami przystanków (kto normalny nazywa dwa różne przystanki w jednym kierunku "Dworzec Autobusowy"?), w końcu wylądowaliśmy w Grecji. Pogoda wyśmienita, choć miejscowi zdają się być innego zdania. My w letnich fatałaszkach pewnie byliśmy dla nich niezłym zjawiskiem. Lot przebiegł spokojnie, nawet udało się w jego trakcie trochę pospać. Przygodą było wyjście z lotniska w Atenach. Tak długiego korytarza nie widziałem nigdy w życiu. Na szczęście cały proces przyspieszyły ruchome chodniki. Gdyby nie one, pewnie dalej byśmy stamtąd nie wyszli.

Po chwili ogarniania, skąd odjeżdża metro i jak działają bilety, ok. 12:00 wysiedliśmy na stacji Monastiraki, gdzie czekała nas przesiadka na stację Agios Nikolaos, obok której znajduje się nasz apartament. Mając trochę czasu do zameldowania się, zjedliśmy souvlaki w Kostas i w innym miejscu wypiliśmy po kawce i wciągnęliśmy spanakopitę (coś jak burek ze szpinakiem).

 

Tu mniej więcej mieszkamy

Na komnaty dotarliśmy ok. 14, od razu uderzyliśmy w kimono, a ok. 18:30 ruszyliśmy na rozeznanie terenu i zakupy. Skończyło się na Lidlu. Ciekawostka: w zasadzie wszystkie sklepy w tej części Aten zamykają się o 21. Na szczęście w pobliżu noclegu swój geszeft prowadzą Hindusi. Dzięki nim nie muszę iść spać o suchym pysku ;).

Więcej wkrótce.

cerkiew pw. Agiosa Nikolaosa

widok z balkonu

nektar bogów

bileciki pięciodniowe (8,20 euro za sztukę)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz